czwartek, 21 stycznia 2010

T.K.M. czyli Tarczownicy Księcia Miecława

Tarczownicy Księcia Miecława to idea, która wyskoczyła nam z głów w lutym 2007 roku i niebawem, bo już po paru miesiącach, zmaterializowała się pod postacią projektu rekonstrukcyjnego. Pomysł był bardzo nowatorski. Nazwa nawiązywała do na poły legendarnej postaci, samozwańczego księcia Miecława, który w czasie chaosu jaki nastał w Państwie Piastów po śmierci Mieszka II i najeździe czeskiego ksiącia Brzetysława, przejął w latach 1037-1047 władzę na Mazowszu. Mazowsze było wówczas krainą dziką, gdzie płynąca z zachodu kultura łacińska i jej ideologiczna podbudowa, chrześcijaństwo, nie zdołały się jeszcze zadomowić, ani tym bardziej wyprzeć dawnych wierzeń i tradycyjnego sposobu życia zamieszkujących te ziemie plemion. Miecław nie wahał się więc sprzymierzać z pogańskimi Prusami i Pomorzanami, by bronić swojego zagrożonego z wielu stron państwa. Ostatecznie, w roku 1047 został jednak pokonany przez powracającego do kraju Kazimierza Odnowiciela, wspieranego przez Niemców i Ruś. Książę Miecław wyrażał pewną symboliczną treść, z której pragnęliśmy uczynić podstawę formowanej przez nas grupy.

Zamierzeniem naszym była próba odtworzenia pieszego oddziału plemiennych wojowników mazowszańskich z początku XI wieku. Inspiracji dostarczyła głównie kronika Galla Anonima, który wielokrotnie rozróżniał wojów pancernych (loricati) i tarczowników (clipeati), dla których najważniejszą częścią uzbrojenia jest tarcza, szczyt. Symbolika związana z tarczą stała się więc kolejnym elementem składowym TKM. Trzeci ważny element tej wizji stanowiła walka partyzancka, taktyka oparta na zaskoczeniu, zasadzce i przyjmowaniu starcia w trudnym terenie, gdzie lekkozbrojni wojownicy mogą mierzyć się z przeciwnikiem przeważającym liczebnie i wyposażonym w doskonalszą broń.

Idee te zaowocowały powstaniem grupy, która w swoich założeniach miała być otwartym ogólnopolskim przedsięwzięciem rekonstrukcyjnym. Wielkim ułatwieniem dla tego rodzaju działalności miało być utworzenie dla TKM specjalnego działu na ogólnopolskim forum rekonstrukcji wczesnego średniowiecza http://halla.mjollnir.pl/ , gdzie mogliśmy przedstwiać swoje pomysły i konfrontować je z poglądami innych miłośników kultury wczesnośredniowiecznej.

Bronią, na której skupiliśmy największą uwagę była włócznia, oręż ze względu na swoją powszechność najbardziej odpowiedni dla plemiennego wojownika, a przy tym piękny i obudowany prastarą symboliką. Z drugiej strony włócznia to dla współczesnego rekonstruktora broń wyjątkowo kontrowersyjna ze względu na ryzyko, które niesie ze sobą jej użycie w walce, czy nawet zwykłym pokazie. Trudność władania włócznią potęgował dodatkowo jednoręczny sposób jej trzymania. Czegoś takiego na imprezach historycznych nie widywano. Postanowiliśmy więc stawić czoła wyzwaniu i osiągnęliśmy na tym polu sukces. Ćwiczyliśmy wtedy nawet cztery dni w tygodniu po parę godzin. Po kilku miesiącach udało nam się osiągnąć znaczną biegłość we władaniu tą bronią. Wypracowaliśmy dość bezpieczny sposób walki włócznią trzymaną jednorącz i zabezpieczoną jedynie przez stępione na szczycie ostrze. Sposób ten wymaga jednak znacznej samokontroli.

Poniżej mała próbka naszych umiejętności (prezentacja walki do pierwszego trafienia w korpus lub nogi) podczas majówki archeologicznej w Chodliku koło Lublina, w maju 2007 roku.



Od początku działania T.K.M. jasne było, że głównym polem działalności grupy nie będzie życie festiwalowe, pokazy i pewnego rodzaju aktywność sezonowa. Ten sposób wyrazu okazywał się już wówczas nieadekwatny do naszych celów. Zamiast tego otwieraliśmy się na kontakt z przyrodą (zwłaszcza z lasem), wędrówki piesze, obozowanie oraz zamknięte dla widzów spotkania o charakterze militarnym. Dzięki tym działaniom miał być osiągnięty cel - rekonstrukcja pewnych aspektów dawnej kultury i jej intensywne subiektywne przeżycie w ramach pewnej otwartej wspólnoty, grupy rekonstrukcyjnej.


Brak komentarzy: