poniedziałek, 23 maja 2011

Test wytrzymałości pawęży



Nadszedł dzień, kiedy postanowiłem doświadczalnie sprawdzić jak zachowa się zbudowana przeze mnie, przed bez mała rokiem, pawęż pruska, kiedy wystawię ją na działanie mniej lub bardziej ostrej broni. O samej budowie tarczy i pomyśle na rekonstrukcję TUTAJ.

Na początek oparłem moje dzieło o drzewo i potraktowałem je salwą kilku strzał, wystrzelonych z długiego jesionowego łuku o naciągu 18 kg, czyli dosyć lekkiego. Strzały oddawałem z odległości 8 metrów.





Takiego efektu mogłem się spodziewać - mimo bardzo ostrych, kutych grotów nie udało się przebić tarczy na wylot.

Kolejny etap polegał na obrzucaniu tarczy oszczepami. Odległość pozostała ta sama (8 metrów). Oszczepy zrobiły na tarczy wrażenie. Powierzchnia zniszczeń była już znacznie rozleglejsza niż w przypadku strzał. Grot oszczepu z cięższym drzewcem przebił się na wylot, choć niezbyt głęboko, bo około 1-1,5 cm. Lżejsze oszczepy pozostawiły szerokie "rany", ale nie zagłębiły się znacząco w tarczę.







Po pociskach przyszła kolej na broń obuchową. Wykorzystałem dwa ostre topory o różnej wadze żeleźca i długości toporzyska. Tym razem pomógł mi kolega, który trzymał tarczę za centralny imacz.



Uderzałem toporami w pionie i w poziomie, wzdłuż i w poprzek słojów. Rąbałem krawędzie, wypukły "grzbiet" tarczy i płaską powierzchnię. O ile poziome uderzenia nie czyniły większych szkód, pozostawiając jedynie rysy i zadrapania, to pionowe wchodziły w tarczę głęboko, co skutkowało dużymi zniszczeniami i parokrotnym ugrzęźnięciem topora. Cięższy i krótszy topór odznaczał się nieco większą mocą penetracji, niż długi i lekki. Najgroźniejsze dla tarczy okazały się pionowe uderzenia w górną krawędź, jedno z nich sprawiło, że tarcza pękła i gdyby nie płócienno-klejowy laminat, pewnie by się rozpadła. Żadne z uderzeń nie spowodowało jednak przebicia się ostrza na wylot, głębiej niż kilka milimetrów i nie spowodowało zagrożenia dla dłoni trzymającej imacz.

Kilka razy stało się tak, że ostrze broni odbiło się od "grzbietu" pawęży i ześliznęło po powierzchni bocznej, wytracając impet.





Ostatnią zastosowaną w teście bronią była średniej wielkości włócznia, trzymana jednorącz.



Zadałem nią kilka ciosów, z których parę ześliznęło się na boki po centralnej wypukłości tarczy, nie czyniąc jej większych szkód. Pozostałe uderzenia przebiły tarczę na wylot. Za każdym razem jednak, kiedy grot wbijał się w tarczę, grzązł w niej, a oswobodzenie broni wymagało mocnego szarpnięcia. Grot włóczni wygiął się podczas jednego z takich manewrów.





Włócznia okazała się wobec mojej tarczy bronią najgroźniejszą, dysponującą największą siłą przebicia, a jednocześnie potwierdziła sens użycia miękkiego drewna, przy budowie tarcz. Chwilowa utrata inicjatywy, podczas próby odzyskania wbitej w tarczę broni, mogła przesądzać o wyniku walki.

Pozostałe wnioski, które wyciagam na podstawie testów:

1. Górna krawędź tarczy powinna być zabezpieczona skórą. Jest to miejsce najbardziej narażone na zniszczenia.

2. Warto zmniejszyć wagę tarczy wykonując ją z cieńszych desek (żadna broń nie wbiła się na tyle głęboko, aby zranić użytkownika). Dodatkowym wzmocnieniem może być zastosowanie surowej skóry na całej wewnętrznej stronie tarczy , jak miało to miejsce w zachowanych, piętnastowiecznych egzemplarzach pawęży piechoty. Pozwoli to jednocześnie na bezpieczne odpieranie ataków, oraz wykorzystanie efektu "związania broni" przez miękkie drewno.

3. Wypukły "grzbiet" pawęży kieruje energię "w puste", dzięki czemu, część pocisków i pewna ilość silnych uderzeń, mogących przebić ją na wylot, odprowadzana jest na boki, nie czyniąc tarczy szkody.

5. Efekt testów, zwłaszcza przy użyciu topora, mógłby być inny, gdyby przy budowie tarczy zastosowano deski darte, znacznie bardziej odporne na uderzenia bronią i działanie pocisków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz