niedziela, 18 listopada 2012

Łowy i duchy

Krótkie dni i chłód połowy listopada nie sprzyjają polowaniom. Czasem jednak nie ma wyjścia innego niż zaostrzyć broń, owinąć się w coś cieplejszego i ruszyć na poszukiwanie zwierzyny. Wędrując nietrudno zapomnieć się i zapuścić zbyt daleko, by wrócić przed szybko zapadającym zmrokiem. A wtedy łatwo natknąć się na istoty, których lepiej byłoby nie spotykać - istoty nie zawsze przyjazne, lubujące się w plątaniu ścieżek i zwodzeniu wędrowców na moczary, w miejsca ciemne i niebezpieczne. Groźniejszym i bardziej tajemniczym ze słowiańskich demonów zamieszkujących las jest sławny leszy, który występować lubi pod postaciami wilka, puchacza oraz wichru.
Znajomość odpowiednich zamawiań pozwalała uniknąć spotkania z leszym. Z drugiej strony mógł on także pomóc błądzącym, uciekinierom i tym którzy złożyli w lesie odpowiednie dary oraz zachowywali się należycie. Jako władca zwierząt szczególnie ważny był dla myśliwych i pasterzy. (fotografie: Justyna Majkowska)