poniedziałek, 27 lipca 2015

Bolas


Ciąg dalszy wędrówki w górę rzeki, ku początkom osi czasu...
Przedstawiam jedną z najstarszych broni myśliwskich, znaną człowiekowi od paleolitu i używaną do dziś jeszcze przez patagońskich pasterzy. Służyła do polowania na małe zwierzęta i ptaki, ale mogła być także wykorzystana do pętania nóg (rzucony bolas, owija się wokół celu), lub duszenia.
W razie konieczności, można też zapewne bronić się nim podobnie jak kiścieniem.
Bolas składa się z jednego lub więcej ciężarków (bola) i takiej samej ilości ramion, czyli cięgien. Najbardziej "typowa" - jak się wydaje - jest wersja z trzema ramionami. Wariant z jedną kulą i przywiązanym do niej cięgnem, to odmiana chyba najtrudniejsza do opanowania, ponieważ pojedyncza kula potrafi poruszać się bardzo szybko…
Swój bolas wykonałem przez zaszycie trzech kamieni w woreczkach z surowej skóry wołowej. Wokół kamieni owinięte są pętle z tej samej surowej skóry (pozyskanej z psich „gryzaków”). Z pętlami łączą się trzy ramiona (każde splecione z trzech konopnych sznurków) i związane razem na końcach. Ich długość bywa różna, zależnie od odmiany broni. U mnie jest to 65 cm.
Technika miotania bolas podobna jest nieco do strzelania z procy. Wystarczy pojedynczy zamach, wprawiający ciężarki w ruch obrotowy. Wypuszczenie broni następuje w momencie, kiedy zgromadzi ona największą energię.
Bawiąc się bolas warto znaleźć miejsce pozbawione drzew i zarośli, bo w początkowej fazie nauki rzucania lubi on latać w trudnym do przewidzenia kierunku i chwytać się najwyższych gałęzi…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz