wtorek, 25 października 2016

Maczuga, Godziemba i broń dla biskupa



Pod koniec czerwca przeszła nad Podlasiem nawałnica, która powaliła ogromne połacie lasu. Niedługo potem, spacerując natknąłem się na pocięte i walające się konary zwalonego dębu. Jeden z nich wysuszyłem i zrobiłem z niego taką oto pałkę.
Głowicę ukształtowałem, dzieląc ją na cztery guzy. Następnie opaliłem nad ogniem i utwardziłem dodatkowo przez zanurzenie w kleju kostnym. Początkowo inspiracją były dla mnie dziewiętnastowieczne maczugi Kanaków z Nowej Kaledonii.
Maczuga z Nowej Kaledonii (XIX w.) 

Maczuga jest bronią obuchową. Jedną z najstarszych znanych człowiekowi. Stosowano ją od paleolitu, aż po XX wiek, kiedy to dopełniała grozy podczas walk w okopach I wojny światowej.
Maczugi z I wojny światowej

Przyjmowała różne formy. Od zwykłego sękatego kija, przez  rozmaite berła z kamiennymi i metalowymi głowicami, aż po średniowieczne buzdygany i bogato zdobione buławy XVI i XVII wieku.
Maczuga z Tollense (epoka brązu) 

Niektóre jej warianty, jak np. daleko i bliskowschodnie buławy, stanowiły odpowiedź na ewolucję pancerza. Inne pełniły funkcję niemal wyłącznie symboliczną – były oznaką mocy i władzy, czego odzwierciedleniem stało się berło, jako element insygniów królewskich.
Tkanina z Bayeux (XI w.). Biskup Odo walczący maczugą, podczas bitwy pod Hastings w 1066 r.

Warto w tym miejscu przytoczyć pewną ciekawostkę - legendę związaną z jednym z bardziej tajemniczych herbów polskiego rycerstwa, Godziembą:
"Paprocki (...) i (...) Niesiecki prawią, jakoby herb ten (herb Godzięba) nadano komesowi Godzambie na pamiątkę przygody, jaką rycerz ten przeżył w 1094 roku podczas wyprawy wojewody krakowskiego Sieciecha na Morawy. Oto kiedy straż przednia wojsk polskich (...) starła się z czatującymi w zasadzce Morawianami, Godzamba utracił broń i ratował się ucieczką do pobliskiego lasu. Ścigający (go) rycerz morawski nie poniechał jednak pogoni i nadal godził na życie Godzamby. Polak w rozpaczy ostatecznej zeskoczył z konia, wyrwał z korzeniami sosnę i tak uzbrojony stanął do walki. Mimo że wróg mieczem odrąbał dwie gałęzie z zaimprowizowanej maczugi, strącił Morawianina z konia oraz wziął go w niewolę." (Marek Derwich, Marek Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1989)
Jest w tej opowieści jakiś pierwiastek pierwotny, który wskazuje na źródło symboliki maczugi, przez jej skojarzenie z ziemią, siłą płodnościową i dziczą. Ale także z pewnego rodzaju magią ochronną, opiekuńczą, bowiem las z legendy, w pewien sposób uzbraja Godzambę, kiedy ten znajduje się w tarapatach...
Godziemba biskupa poznańskiego Jana Lubrańskiego

sobota, 9 stycznia 2016

Na skraju lasu



Stary Las z "Władcy Pierścieni", czy np. Droga w Leśnym Zakątku - większość nazw występujących w Shire jest odwołaniem do wyobraźni dzieciństwa. Zawsze najbardziej lubiłem pierwszy tom "trylogii" Tolkiena, a w nim te wydarzenia, które rozgrywały się do momentu dotarcia hobbitów do Rivendell. Wszystko co się tam działo było wciąż jeszcze bardzo baśniowe i konkretne, tak jak konkretny musi być świat dziecka, które pytając "dlaczego?" wymaga jasnego postawienia granic i określenia fragmentu rzeczywistości, o którym dorosły wie, że nie daje się on łatwo wyodrębnić. Tak więc: Stara Wierzba, Kurhany i zamieszkujące je upiory, czy Tom Bombadil - to miejsca i istoty z najbliższej okolicy, widziane oczyma dziecięcej wyobraźni. Ta okolica może stać się ogromną krainą, albo nawet wieloma krainami i rozwinąć się w cały złożony świat. Oczywiście im dalsze rejony tych "odległych krain", tym dalej od domu dzieciństwa i konkret ulega rozrzedzeniu. Zastępuje go wtedy zgoda na istnienie jakiejś niezależnej nieokreśloności, a dziecko przestaje być dzieckiem. Dzikie Kraje są już dla hobbitów zrozumiałe tylko poprzez podobieństwo pewnych ich cech do tego, co jako konkret - archetyp, hobbici noszą w swojej pamięci. Każdy straszny las jest więc dla nich trochę większym i jeszcze dziwniejszym, ale jednak Starym Lasem - zagajnikiem na granicy Shire'u, który znają jako archetyp wszystkich tajemniczych i budzących lęk lasów.

Tak działa ludzka wyobraźnia, dzięki której poruszamy się w świecie. Dla niej każde miasto jest odbiciem - rozrzedzonym cieniem - jakiegoś "pierwszego miasta", nawet jeśli poznanego tylko w wyobraźni. I w tym sensie każda góra, czy nawet pagórek może stać się osią świata, a każdy las który do nas mówi, jest świętym gajem albo dowolną inną formą "Starego Lasu".